Pracowy wkurw again
Przychodzę w sumie z małym rantem, bo co jakiś czas nachodzi mnie taka myśl: czemu kobiety są dla siebie takie wredne, szczególnie te na wyższych stanowiskach? Mogę z wielką pewnością powiedzieć, że 90% moich negatywnych wspomnień z pracy jest związana z kobietą.
Gdy pracowałam jeszcze bardzo krótko, bo jakieś 3-4 miesiące, przytrzymałam u siebie w systemie fakturę trochę za długo, co w ogólnym rozrachunku nie zmieniało nic, bo dalej było ponad 20 dni na jej obrobienie i zapłacenie (można to zrobić tak naprawdę w 1 dzień). A że byłam niedoświadczona jeszcze w tej kwestii, a uczącej mnie koleżanki nie było, poszłam skonsultować sprawę z działem finansowym, a dokładnie z ich szefową. Żeby nie było: pytałam normalnie, a nie z krzykiem czy zarozumiałym tonem. Skończyło się to opieprzem i donosem do dyrektora. XD Na szczęście dyrektor najwyraźniej stwierdził, że kobita jest pierdolnięta i w sumie doszły do mnie tylko słuchy o tym donosie, ale nie miałam żadnych rozmów i konsekwencji.
Świeża sytuacja: problematyczny temat, gdzie tak naprawdę każde rozwiązanie jest złe. Więc jak miałam wybór między złem, gdzie musiałabym trochę mocno kombinować i palić niezłego debila w razie, gdyby się ktoś tym zainteresował a złem, które bardziej rzucałoby się w oczy, ale chociaż niczego by się nie ukrywało, to wybrałam opcje nr 2. Niestety mój wybór wymagał zaangażowania innego działu, gównie jego szefowej. Więc zamiast jakiejś innej propozycji rozwiązania, bo alfą i omegą dalej nie jestem w takich mocno niestandardowych i rzadkich sytuacjach, dostałam ochrzan, że niby nie interesuję się, że ktoś inny przeze mnie oberwie. 😐 Oczywiście wkurwiło mnie to strasznie i wkurwia nadal, ale dalej jestem zbyt miła dla ludzi wokół, żeby coś odszczeknąć.
To nie tak, że mam same wredne kobitki w pracy. Jest też dużo sympatycznych dziewczyn, ale jak wspomniałam - w statystyce negatywnych doświadczeń przoduje jedna płeć. 😐 Chociaż w sumie w prywatnym życiu nie jest wcale o wiele lepiej, bo z tego otoczenia top 1 wkurwiających mnie osób to moja matka. XD
Generalnie nie rozumiem takiego zachowania w środowisku pracy, bo wszyscy gramy do jednej bramki i działamy we wspólnym interesie. Podkładanie sobie nóg nikomu i niczemu nie służy. Staram się zawsze pomagać na ile mogę, nawet jak tłumaczę coś 50 raz tej samej osobie i trochę mnie to zaczyna irytować (najwyżej przeklnę sobie w głowie).
Z innych tematów: zastanawiałam się zawsze, dlaczego w zagranicznych filmikach nasiona chia są takie wielkie, a okazało się, że żyję pod kamieniem i dopiero parę dni temu odkryłam, że to nie nasiona chia tylko sabja - nasiona słodkiej bazylii. Paczuszka zamówiona, będę testować. 😋
Wracają mi co jakiś czas do głowy myśli o powrocie na studia. Mam magistra z logistyki, ale nie będę kłamać - to nie był kierunek moich marzeń. Teraz mając nieco stabilniejsze życie i więcej pewności siebie, poszłabym na studia zaoczne czy podyplomowe, ALE na samą myśl o jakichkolwiek pracach grupowych, chce mi się wymiotować, więc ta ambicja szybko mi przechodzi. 😆 Może chociaż jakieś kursy sobie porobię, bo nie chcę kompletnie odsuwać mózgu od nauki czegokolwiek.
Przegrałam z pokusą zakupów i weszłam w posiadanie Heroes of Might and Magic: Olden Era i komplet Songs of Conquest. Kiedy zagram, to nie wiem, ale mam chociaż satysfakcję z posiadania heroesowych gier. Zacieram teraz rączki na steam summer sale.
Chętnie poczytam co tam u Was. :)
Czytając Twój wpis tak zaczęłam analizować i.. mam podobne wnioski xD Kobitki niestety przodują w... ujmijmy to ładnie: "nieprzyjemnych doświadczeniach życiowych"... Ale to zależy od zespołu oraz jego wielkości. Nas jest niewiele i miałam takiego farta, że szybko się dogadałyśmy. No cóż mogę powiedzieć... ehh szczerze współczuję.. ludzi niestety nie zmienimy.
OdpowiedzUsuńAle kursy to super sprawa, polecam ;) Nawet jakieś bezpłatne tak na zachętę, żeby zobaczyć co i jak.
No i oczywiście czekam na Twoje wrażenia z Hirołsów :P My gramy, gramy, gramy... nie da sie od tego oderwać.. "syndrom jeszcze jednej tury" :D
Nas niestety sporo albo może i stety, bo tak się często na siebie nie wpada. xD Trzeba przeboleć i pamiętać, że to wszystko dla pieniędzy. xD
UsuńNie mamy na razie tak czasu, ale nie mogę się doczekać na dopaminę z nowej gry <3
Ja też nie wiem, o co chodzi z tymi babami, choć sama babą jestem. Jak pracowałam w środowiskach typowo kobiecych, to wytrzymać się nie dała. Jedna drugiej na złość, pod górkę, tu obgada, tu doniesie, no załamać się można. Gadałam z koleżankami i mają podobne doświadczenia. Z facetami zwykle (choć nie zawsze oczywiście) jest trochę bardziej ludzko, a kobietki jakby to nie wiadomo jaki wyścig szczurów był, choć w rzeczywistości mamy współpracować i nie ma rywalizacji o wyższy stołek x.x. Nieważne czy to w biurze, czy przy sprzątaniu kibli :P. Normalnie jak odkryję kiedyś o co chodzi, to napiszę o tym książkę xD.
OdpowiedzUsuńDosłownie zachowanie jakbyśmy pracowali w innych firmach, ale w tej samej branży. XD Chętnie przeczytam taką książkę, bo absolutnie nie wierzę, że to całkowicie wina patryriarchatu. xD
Usuń