Podsumowanie kwietnia

Musicie wybaczyć, ale miesiąc miałam i w życiu prywatnym i w pracy dość intensywny przez co w domu nie miałam weny na czytanie blogów, a jak już miałam ochotę na słowo pisane, to tylko z książek. I w sumie wyszło mi to na dobre, bo przeczytałam w tym miesiącu aż 7, co jest moim rekordem od dłuuugiego czasu. W sumie nawet nie pamiętam, żebym kiedykolwiek w życiu przeczytała 7 książek w jednym miesiącu. 

Zaczęłam też lubić się z audiobookami, czego też się nie do końca spodziewałam. Nie będzie to najwygodniejsza forma, jeśli będę miała do swojej opinii sporo komentarzy, ale całkiem nieźle idzie mi skupienie. W ramach audiobooków przesłuchałam m.in. jedną książkę psychologiczną i przysięgam, że jak wszyscy psychologowie tacy są, to do żadnego nie pójdę. 😂 Wspomnę o niej dokładnie w zbiorczym poście książkowym, który chyba będzie dość długi, bo będą łącznie 3 tytuły, na których mocno się zawiodłam (w tym nieszczęsne Lights Out Navessy Allen), więc się naprodukowałam w opiniach. 😂

W kwietniu udało mi się schudnąć 2 kg (waham się między 1,5-2). 😤 Bardzo się cieszę, że w końcu waga się ruszyła, więc wiem, że mój plan działa.

Wspominałam w poście poświątecznych, że jeszcze nie wiem co kupię: roślinkę czy książki... No, padło na jedno i drugie. I blender (BOSCH VitaPower MMB6172S, który był na najniższej promocji, jaką widziałam, a polowałam na niego już od roku). 

🌹🌷Przedstawiam więc nowe roślinne nabytki (część czeka jeszcze na przesadzenie): 

Begonia Rex Etna - jak widać tam na dole nie jest jej chyba źle, bo nie uśmierciła swojego kwiatka, który powoli rośnie i dojrzewa. Jedna z wizualnie moich ulubionych begonii, ale wymaga jeszcze ogarnięcia i obserwacji, bo część liści leżała w dość mokrej ziemi i zaczynały wyglądać nieciekawie, więc musiałam sporo ich odciąć.

Fittonia Red Star oraz Philodendron White Princess - oboje zadomowili się póki co bezproblemowo, a philo szybko wystrzelił ze wzrostem (jest naprawdę malutki).


Begonia Taconite - dorwany fartem chyba jeden jedyny egzemplarz, który pojawił się online (sklep loveplants.pl) . :D


Begonia rex - kupiona z drugiej ręki, nie miała podanej konkretnej odmiany. Przyjechała dobrze zabezpieczona, ale prawdopodobnie przelana, więc też wymaga obserwacji. 

W moich marzeniach pragnę jeszcze begonii pavoniny, begonii ferox i philodendrona white knight. 😭

Książek miałam nie kupować, ale kręcąc się po galerii w oczekiwaniu na badania, weszłam sobie do jednej księgarni stacjonarnej. Zobaczyłam Hyperiona i poczułam natchnienie na zakup, ale nie widziałam nigdzie ceny. Błędnie założyłam, że cena będzie niewiele większa niż w sklepie internetowym, więc możecie sobie wyobrazić moje zdziwienie, gdy zamiast 45 zł miałam zapłacić 66. No już wzięłam, bo głupio odmówić, ale teraz już naprawdę nigdy więcej nie będę kupować stacjonarnie. Co najwyżej w antykwariatach. 

W kwietniu przetestowałam sobie też przepis ze swojej długiej playlisty przepisów na instagramie i zupka czosnkowa wyszła naprawdę dobra. Trochę skopałam proporcje, bo nie chciałam robić wielkiego gara i zamiast sosu worcestershire (nie mam nigdzie takiego cuda w pobliżu) dałam za dużo ciemnego sosu sojowego, ale dalej była bardzo smaczna. 

https://www.instagram.com/p/DVOaywljEYN/

Majówka bez planów - lenistwo, lenistwo, jeszcze raz lenistwo. :)

Kwiecień był też zajęty z jeszcze jednego, bardzo istotnego powodu: upatrzyliśmy sobie mieszkanie na zakup i wstępnie rezerwacja jest już pod nas. Oby umowa przedwstępna i cała reszta poszła gładko, ale nie będe ukrywać, że zaczynam czuć ekscytacje. :) 

Komentarze