Nora Giereczkowa #1 - szybki i nieskończony Alan Wake i z doskoku ścieżka Iorwetha w Wiedźminie 2
Alan Wake
Alan Wake, Alan Wake, cóż za gra! Geneza mojej próby zagrania wynikała z dwóch rzeczy:
- była kiedyś za darmo na Epicu,
- jak kupowałam swoją kartę 4070 Ti, to dostałam drugą część za darmo, więc wypadałoby się zapoznać z pierwszą.
Widziałam dużo pozytywnych recenzji na steamie (89-90% pozytywnych), więc byłam bardzo pozytywnie nastawiona, szczególnie, że miałam dłuższą przerwę od grania w horrory. Na początku grałam jak Pan Bóg przykazał, ale bardzo szybko przekonałam się, że ja nie ukończę tej gry bez wspomagania. Ostatecznie i tak jej nie ukończyłam.
Moją narastającą irytację pokonywała chęć poznania głównej fabuły, która wydawała się naprawdę interesująca, więc postanowiłam nieuczciwie korzystać z wiecznego zdrowia i amunicji i co? I tak potrafiła mnie wkurwiać. Nie zagadkami, bo one były banalnie proste (i nie było ich zbyt wiele), a rozgrywką samą w sobie. Gra jest niesamowicie powtarzalna, przeciwnicy są ciągle ci sami i poza tym nie wiem, kto projektował uniki, ale premia mu się nie należała.
Szczytem mojej złości był Akt 3, gdzie na przeciwników wpadało się prawie co chwila. Najbardziej irytującym elementem w tym było to, że kamera robiła ci focus na przeciwników przed tobą, więc instynktownie świecisz w nich latarką (dla niewtajemniczonych - świecenie latarką jest bardzo istotnym elementem rozgrywki, bo dzięki temu odpędzasz z przeciwników mrok i możesz ich zabić). A tu nagle atakuje cię ktoś z tyłu, dotychczas ukryty, gdzie tego przeciwnika nie widziałeś i nie słyszałeś. Masz anulowane świecenie latarką i jesteś teraz atakowany z dwóch stron. Od pewnego momentu zaczęło się to robić po prostu nudne, a gra nie wydawała się oferować nic ciekawszego niż latanie od punktu A do punktu B i zabijanie tego, co napotkamy po drodze. I lepiej dobrze strzelać, bo nie ma tu hojności w amunicji, a także nie ma tu walki wręcz. Świecenie latarką trwa zdecydowanie zbyt długo jak na momenty, że atakuje nas, np. trzech opętanych jednocześnie.
Bohaterowi stamina kończy się szybciej niż ja zdążę wstać z krzesła. Nie jest to pomocna rzecz, jeśli chcesz uniknąć walki, bo szkoda ci amunicji czy baterii. Nie miałam ochoty nawet przez to specjalnie eksplorować mapy i pewnie pominęłam trochę maszynopisów, ale prawda jest taka, że te lokacje nie nagradzały jakoś wybitnie za zwiedzanie i nie było tam nic ciekawego. Nie znajdziesz tajemniczych symboli, ukrytych wiadomości, które mają wzbudzać niepokój, dziwnych przedmiotów, martwych ciał, czegokolwiek co dałoby grze łatwy plus... No biednie no.
Z jednej strony rozumiem zachwyty nad klimatem i fabułą, widoczki też są naprawdę ładne, ale nie rozumiem zachwytów nad całością. Gra zestarzała się bardzo źle, chociaż uprzedzam, że grałam w zwykłą wersję, a nie remastered. Nie sądzę, że kiedykolwiek zrobię drugie podejście, bo szkoda mi mojego wolnego czasu + mam mnóstwo ciekawszych gier do sprawdzenia i dokończenia, żeby tracić na to nerwy.
Ocena: 3/10
Wiedźmin 2: Zabójcy Królów
Nie będę się tutaj nad tym specjalnie rozwodzić, ale miałam też okazję ukończyć Wiedźmina 2 ścieżkę Iorwetha. Pierwotnie robiłam ścieżkę Roche'a, ale chciałam sprawdzić drugą opcję i zdecydować, który save wybiorę na replay trójki. W ostatecznym rozrachunku stwierdzam, że ścieżka Iorwetha była lepsza, ale ta druga miała dla mnie niezapomniane questy i sceny, których mi tu jednak brakowało, np. Siostrzyczki, Klątwa Krwi czy Teoria Spisku.
Zdecydowanie jednak w Vergen trudniej mi się było poruszać, ale nie wiem czy mam to zarzucić na projekt miasta czy na siebie, bo moje problemy z orientacją w terenie dotyczą też światów wirtualnych. 😁 Ale dalej lubię jednak tą pewną surowość Obozu Kaedwen, który dawał dużo większe poczucie zbliżającej się wojny i gdzie wszystko było takie... brudne i nieprzyjemne.
Ale dialogi, humor, fabuła, muzyka... wszystko super, jak to w Wiedźminach. Jedyne, czego nie lubiłam, to ten pseudo otwarty świat, gdzie nie możesz często zboczyć, żeby skrócić sobie drogę, tylko musisz iść ścieżką i klikać żeby się wspiąć albo zejść. Często też zdarzał mi się bug, gdzie Geralt zamiast otworzyć drzwi to po prostu w nie wchodził bez przechodzenia na drugą stronę i musiałam restartować grę.
Gdzieś niegdyś słyszałam opinie, że ludzie nie przepadają za fabułą Wiesia 2, bo jest zbyt polityczna, a ja kompletnie nie rozumiem tego zastrzeżenia. Wyraźnie widać, że polityka stanowi bardzo istotny element w lore i Geralt, chcąc nie chcąc, musi w tym uczestniczyć czy to dla dobra swojego czy innych. Osobiście uważałam te wątki za ciekawe i za takie trochę sprowadzenie do rzeczywistości, gdzie jednak nie wszystko kręci się wokół zabicia potwora czy popijawach z kolegami.
Grałam w wersję z GOGa, która z jakiegoś powodu nie pozwala na robienie screenów czy nawet minimalizowanie gry, ale dokopałam się do zdjęć robionych telefonem z relacji z grania dla Wybranka. Tak czy inaczej gra się dalej bardzo dobrze i na pewno przyjdzie kiedyś czas, że odwiedzę drugiego Wiesia ponownie.
Ocena: 8/10

No to jak widzę miałaś niezłą przeprawę z Alanem Wake, współczuję :D Grywalność gry to podstawa, ładna grafika tu nie pomoże. W Wiedźmina to pewnie mój mąż grał, ja tylko w planszówkę Wiedźmin Stary Świat, to się nie wypowiem.. Ale planszówka za to jest cudowna, potrafimy z przyjaciółmi grać pół dnia :D
OdpowiedzUsuńSłyszałam o tej planszówce i się waham czy nie zainwestować. :D
UsuńNasi przyjaciele ją mają, a my się umawiamy z nimi na wspólne granie ;) Drogie to strasznie. Ale gra wykonana jest świetnie i naprawdę mooocno wciąga :D
UsuńBędę to mieć na uwadze - dużo planszówek mam na oku, ale cena to dość wysoki próg wejścia :(
UsuńGry, to nie moja bajka, ale bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarz. Pozdrawiam. W wolnej chwili zapraszam ponownie
OdpowiedzUsuńRównież ciepło pozdrawiam i też zapraszam ponownie :)
UsuńTo jakiś obłęd. Jak mi coś nie podchodz, to wywalam to. Nie brnę w tego typu rozrywki dalej, po to tylko żeby się wkurzać.
OdpowiedzUsuńTeż się uczę odpuszczać, bo za dużo ciekawych gier w kolejce i inne hobby zresztą też...
UsuńAlan Wake z tego co wiem wkurzył wielu graczy, właśnie tą powtarzalnością. Zupełnie nie dla mnie to gra, bo wolę znacznie spokojniejszą rozgrywkę, ale mój znajomy grywał, a ja lubiłam popatrzeć jak się męczy z przeciwnikami na kolejnych lokacjach :-P
OdpowiedzUsuńMnie jakimś cudem ominęły te narzekania i słyszałam same zachwyty. :D Ja mam czasem jakiś wewnętrzny masochizm, żeby zagrać w horror, a potem tego oczywiście żałuję. :D Pozdrawiam!
UsuńJeśli chodzi o gry, to nie za bardzo lubię - poza simsami, które jestem wstanie ogarnąć ;D, ale! bardzo lubię patrzeć jak ktoś gra, niestety teraz nie mam takie możliwości ;)
OdpowiedzUsuńSimsy klasyczek i też zawsze w moim serduszku. :D I też lubię oglądać, Wybranek mi często robi maratony z jakiejś gry. :D Pozdrawiam!
Usuń